Przyznam, że ten temat to wcale nie była przemyślana decyzja. Przyszedł ot tak, na ostatnią chwilę. Po drodze pojawiało się wiele innych. A mając na biurku takie postaci jak James Dean, Johnny Cash czy naszych rodzimych Himilsbacha i Maklakiewicza, nie można było inaczej. Przecież każdy młody chłopiec marzył o alternatywnej drodze, wbrew temu, co Pani na lekcji mówiła, a ksiądz z ambony krzyczał. Powszechnie wiadomo, że tylko nieliczne niewiasty lubią tych ułożonych, grzecznych pracusiów. Ci niegrzeczni wygrywają. Przykuwają uwagę wszystkich, a jak ktoś się do tego nie przyznaje, to wiemy, że to tylko pozory. On się nie boi, żyje intensywnie, nie wie, co to nuda, bierze garściami, nie zważa na konsekwencje, a przy tym nakręca otoczenie. To o nich chcemy czytać książki, to ich chcemy podziwiać na ekranie i to o nich lubimy plotkować. Czy ich kochamy, czy nienawidzimy – siedzą w naszych głowach. Są wzorami, często niedoścignionymi, ale to dzięki nim mamy mniej lub bardziej jawne cele... Aspirujemy, zazdrościmy, marzymy, podziwiamy i albo wybijamy się, albo pozostajemy w gronie komentatorów.
Pobierz numer (.pdf)